niedziela, 19 maja 2013

Zemsta


Jack właśnie stał przy łóżku małej Sophie, która spała już grzecznie w swoim łóżeczku i była przykryta kocem. Wyglądała tak słodko i niewinnie.
Nagle chłopak postanowił tego zaprzestać, jak na faceta przystało. Chociaż musiał przyznać, że to był widok przyjemny dla oczu. Trudno było mu się pogodzić z tym, że może już po raz ostatni miał szansę przyjrzenia się dziecku. Oczywiście wierzył, że wraz ze strażnikami i Sarą pokonają Pitcha, lecz istniała też iskierka wątpliwości.
Gdy chłopak myślami wrócił do dziewczynki, wzrokiem przesunął po ciałku. Skończywszy na jej twarzy, westchnął. Jakby chciał się w ten sposób pożegnać.
Przemyślenia przerwała mu Mleczuszka, która trzepotaniem skrzydeł zwróciła na siebie uwagę. Ten spojrzał na nią, ona kiwnęła głową w stronę okna.
– Masz rację... na nas już czas – stwierdził.
Podchodząc do okna i stawiając nogę na parapecie, zerknął jeszcze na Sophie smutnym wzrokiem. Chwilę po tym wyleciał z pokoju i zamknął okno najciszej, jak mógł.
W tym samym czasie usłyszał dziwny głos. Na początku słowa były niewyraźne, ale za to potem wydał się mu dziwnie znajomy. Był to głos dziewczynki. Chwilę po tym znów usłyszał ten głos. Gdy się wsłuchał, usłyszał, jak ten ktoś wypowiada jego imię. Chwilę po tym rozejrzał się niepewnie wokół, poszukując wzrokiem źródła.
– Ten głos. Ja znam ten głos – wyszeptał.
Gdy do jego uszu dotarło już wyraźnie powiedziane imię, spojrzał w stronę, skąd to usłyszał. Natychmiast zaczął tam lecieć.
Mleczuszka spojrzała na odlatującego chłopaka, a potem za siebie. Wiedziała, że muszą wracać, jednak po krótkim rozmyślaniu, co powinna zrobić, poleciała za nim. Wolała być z nim.
On natomiast nie zwracał na to uwagi i leciał dalej. Po drodze zastanawiał się, skąd może znać ten głos, a jednocześnie rozglądał się wszędzie. Po chwilowym locie wylądował na dachu jednego z osiedlowych domów. Gdy znów usłyszał, jak ktoś wypowiada jego imię, spojrzał w stronę, skąd to usłyszał.
Dostrzegł pobliski teren porośnięty drzewami. Nie zastanawiając się długo, poleciał we wcześniej wspomniane miejsce. Kiedy już tam dotarł, wylądował. Zaczął biec, poszukując źródła dziwnie znajomego głosu. Nagle zatrzymał się.
Jego wzrok przykuło łóżko. Nie było na nim pościeli ani kołdry, ani poduszek. Zaskoczył go trochę ten widok, ale jednak to nie przeszkodziło mu podejść bliżej. Mleczuszka natychmiast zainterweniowała. Próbowała skłonić go do natychmiastowego powrotu poprzez ciągnięcie za kaptur, lecz niestety nie dawało to żadnych efektów.
Jack, czując to, dał znak ręką, że wszystko jest ok i nie ma co się martwić.
– Spokojnie, jeszcze zdążymy – zapewnił, jednak to nie uspokoiło małej pomocniczki.
Chłopak natomiast podszedł bliżej łóżka i przyjrzał się mu uważnie. W jego połamanych deskach dostrzegł dziurę. Nie było widać dna. By poprawić widoczność, zniszczył swoją laską resztę desek, które po chwili poleciały w głąb dziury.
Zaraz po tym znów można było usłyszeć głos dziewczynki wypowiadającej imię nastolatka. On natomiast, słysząc to, zastanowił się chwilę, co zrobić. Postanowił, że sprawdzi, co kryło się w tej dziurze, dlatego skoczył do środka i zaczął spadać w jej głąb.

Tymczasem Sarah leciała nad domami w małym miasteczku Burgess. Leciała za Jackiem, lecz niestety w pewnej chwili go zgubiła. Zaniepokojona rozglądała się wszędzie, mając nadzieję, że zobaczy gdzieś sylwetkę chłopaka. Jednak niczego takiego nie dostrzegła.
Z niepokojem jeszcze raz się rozejrzała, po czym stanęła na słupie energetycznym. Jej niepokój z każdą chwilą narastał. Bała się o chłopaka coraz bardziej, co nie dawało jej żadnych szans, by logicznie myśleć.
– Jack, gdzie jesteś?
Nagle coś zwróciło jej uwagę. Mianowicie dziwny dźwięk. Jakby ktoś przelatywał za nią.
Na początku tylko spojrzała w bok, jednak gdy po chwili znów usłyszała ten dźwięk, spojrzała za siebie. Niczego nie dostrzegła. Zupełna pustka. Na początku zastanawiała się kto to był, lecz potem pomyślała że może być to....
– Jack? – Odpowiedziała jej cisza.
Zmartwiło ją to, ale postanowiła zachować zimną krew i tak też zrobiła. Przymrużyła oczy i zmarszczyła brwi. Ta cała sytuacja robiła się ciut podejrzana.
Szybko zdała sobie sprawę, że to nie może być wspomniany chłopak. Gdyby był to on, dawno by to wiedziała. Choćby poprzez chłód, który odczuwała, gdy był w pobliżu. To musiał być ktoś inny i nie była przekonana co do wersji, że to przyjazna istota. 
Z zamyślenia, które teraz królowało w jej umyśle, wyrwał ją ten sam dźwięk. Co jest? Gdy się odwróciła w stronę dochodzącego głosu, znów nic nie zobaczyła. Jednak poczuła, jak ktoś chwyta ją za dłonie i przyciąga do siebie.
Gdy spojrzała za siebie dostrzegła twarz tego, którego najmniej się spodziewała. Natychmiast zaczęła się szamotać z nadzieją, że wyrwie się z rąk Pitcha.
– Stęskniłaś się? – spytał ironiczne.
Na te słowa dziewczyna zaczęła się jeszcze bardziej szarpać.
– Puść mnie! – W tej chwili nie czuła nic oprócz wściekłości.
Nie była przerażona. Może trochę zaskoczona. Ale to nie przeszkodziło jej w jakiejkolwiek próbie ucieczki. Jednak niestety wszystkie próby zakończyły się fiaskiem.
– O nie, księżniczko, pójdziesz ze mną – oznajmił, po czym siłą zaczął ją ciągnąć za sobą w kierunku swojego podziemnego świata.
Sarah nawet nie próbowała krzyczeć, ponieważ dobrze wiedziała, że nikt jej nie usłyszy.

Tym czasem Jack, lecąc w głąb tunelu, po chwili poczuł grunt pod nogami. Gdy już oczy przyzwyczaiły się do ciemności, mógł chociaż w najmniejszym stopniu rozejrzeć się, by dowiedzieć się, gdzie był.
Kiedy szedł głębiej w to mroczne miejsce, coraz bardziej Mleczuszka się bała i ciągnęła Jacka za kaptur, próbując go tym samym przekonać, by zawrócili. Ten już podirytowany spojrzał na nią przelotnie.
– Mle-Mleczuszko, hej. Chcę zobaczyć, o co chodzi – wyjaśnił jej, nie zatrzymując się.
Rozglądając się, dostrzegł jakby inny świat. Kolorystyka tego miejsca była mroczna i ponura. Ten „świat” przypominał pałac Zębuszki, tylko w mrocznej wersji.
W pewniej chwili chłopak dostrzegł duże klatki, w których były zamknięte... wróżki zębowe. Widząc to, podleciał do jednej z nich. One, widząc go, zaczęły głośniej trzepotać skrzydełkami. To mogło zdradzić obecność chłopaka i z ich ucieczki byłyby nici.
– Cicho. Wypuszczę was z tego, jak tylko... – nie dokończył, ponieważ przerwał mu znów ten sam głos, co zaprowadził go do tego miejsca.
Jack, słysząc go, niemalże natychmiast spojrzał w kierunku, skąd dochodził głos. Jego wzrok był teraz skierowany w stronę wielkich stosów złotych skrytek z zębami.
Gdy chłopak znów usłyszał, jak ktoś wypowiada jego imię, przymrużył oczy.
– ...będę mógł. – Po tych słowach podleciał do skrytek i zaczął szukać tej jednej jedynej ze swoją podobizną.
W poszukiwaniach przerwał mu Pitch.
– Szukasz... czegoś? – W tym samym momencie, co skończył zdanie, Jack chwycił swoją laskę do ręki i zaatakował lodowym promieniem Mroka.
Lecz niestety spudłował. Trafił jedynie jego cień, który zaczął się przemieszczać. Chłopak natychmiast zaczął biec za nim. Jednak nigdzie nie mógł dostrzec wroga.
– Nie musisz się bać, Jack. Nie zrobię ci krzywdy. – Gdy chłopak wreszcie odnalazł go wzrokiem, dostrzegł, jak przechadza się po kamiennym moście.
Szybko podleciał do niego i zaczął iść z Blackiem.
– Nie boję się ciebie.
– Może i nie. Ale czegoś się boisz – stwierdził.
Chłopak, słysząc to, prychnął.
– Tak sądzisz, tak?
– Ja to wiem. Akurat o tym wiem wszystko. Co w kim budzi grozę – rzekł, odwracając się w kierunku chłopaka. – W tobie myśl, że nikt już w ciebie nie uwierz... – W czasie, gdy Pitch kontynuował wypowiedź, Jack zaczął spadać w głąb tunelu.
Poczuwszy grunt pod nogami, szybko wstał i zaczął biec przed siebie. Nogi prowadziły go w inny tunel. Drogę oświetlała mu jego laska, którą mocno ściskał w dłoni.
Po tym, jak Pitch wspomniał o jego obawach, poczuł się zakłopotany. Nie miał bladego pojęcia, skąd on wiedział o nim tak wiele. Po jakże krótkiej wypowiedzi chłopak był pewien, że jego wróg wie więcej niż ktokolwiek powinien.
– ...i nigdy nie dowiesz się dlaczego. Dlaczego ty. Dlaczego cię wybrano. Po co tu jesteś. Ale nie bój się, albowiem odpowiedź jest tutaj. – Po tych słowach Mrok wyciągnął w kierunku chłopaka złotą skrytkę z... jego podobizną.
Jack spojrzał na nią zaskoczony.
– Chcesz je, Jack? Chcesz swoje wspomnienia? – spytał.
On natomiast zaczął wyciągać rękę w kierunku złotej skrytki, lecz... w ostatniej chwili wycofał się. Pitch, widząc to, natychmiast zniknął. Słychać było tylko jego złowieszczy śmiech. Chłopak momentalnie poleciał za jego głosem.
– Wszystko, czego chciałeś się dowiedzieć, jest w tej małej skrytce. Dlaczego jesteś kim jesteś. Niewidzialny, skazany na wieczną samotność. Tak strasznie pragniesz odpowiedzi. Chciałbyś ją złapać i odlecieć. Ale boisz się, co pomyślą strażnicy. Boisz się, że ich zawiedziesz. Pozwól, że coś ci wytłumaczę... Oni nigdy cię nie zaakceptują. Nigdy... – Jack, słysząc te słowa, poczuł, jak w jego sercu aż gotuje się ze złości.
Nie mógł już tego więcej słuchać.
– Przestań!!! Przestań!!! – Chłopak próbował uwolnić się od bólu, lecz marnie mu to wychodziło.
– Bądź co bądź nie jesteś jednym z nich – stwierdził, kontynuując, Pitch.
– Nie wiesz, kim jestem – warknął chłopak, kierując laskę w jego stronę.
– Jasne, że wiem. Jesteś Jack Frost... Gdzie nie pójdziesz, coś psujesz. Udało ci się to nawet teraz. – Po tych słowach Mrok rzucił Jackowi skrytkę, którą ten natychmiast złapał i spojrzał na nią.
Nagle uświadomił sobie, że ta cała sytuacja to tylko szopka. W czasie gdy Jack był tutaj, koszmary Mroka zniszczyły Wielkanoc poprzez niszczenie pisanek. Gdy chłopak zdał sobie sprawę, po co to wszystko, spojrzał na Mroka.
– Ale zaraz, zaczekaj. To nie wszystko. Mam dla ciebie niespodziankę, która... no cóż... nie wiem, czy ci się spodoba. – Po tych słowach Pitch odsunął się, ukazując młodą dziewczynę o długich śnieżnobiałych włosach i niebieskich oczach, w których w tej chwili królowały łzy.
Miała spuszczoną głowę oraz związane z tyłu ręce. Chłopak spojrzał na nią zszokowany. Wszystkiego się w tej chwili spodziewał, lecz nie tego, że spotka tu Wintry.
– Sarah? – Ona, słysząc głos chłopaka, podniosła głowę i spojrzała mu w oczy.
W jej oczach można było wyczytać ból, tęsknotę, zmęczenie. Była już wyczerpana tymi tajemnicami, tym kłamstwem. Przysparzając więcej bólu i cierpienia niż ulgi.
Pitch, spoglądając na nich, postanowił to przerwać. Podszedł do Sary i złapał ją za podbródek, podnosząc.
– Piękna, nieprawdaż? Jednak szkoda, że taka piękność, która tak dużo dla ciebie znaczy, skrywa przed tobą jakże ważną informację związaną z twoimi wspomnieniami. – Po wspomnieniu o zębach, a tym samym o wspomnieniach, chłopak spojrzał na nie, lecz po chwili jego wzrok znów powędrował w kierunku Pitcha i Sary.
Na jego twarzy tak samo, jak wcześniej, malowało się zaskoczenie. Próbował zrozumieć, o czym mówił Black, lecz nie potrafił. Chwilę po tych przemyśleniach spojrzał na Sarę, mając nadzieję, że wyjaśni, o co chodzi. Ona tylko westchnęła i spuściła głowę zrezygnowana.
– Nie licz na to, że mu powiem – warknęła przez zaciśnięte zęby.
Momentalnie ogarnęła ją wściekłość. Jeśli Black myślał, że w ten sposób się zemści, to się grubo mylił.
– Nie licz na to.
– A więc tak to ma wyglądać? – spytał ironicznie Pitch, spoglądając na dziewczynę.
Ona nawet nie podniosła wzroku.
– Tak to musi wyglądać – oznajmiła.
On natomiast, słysząc te słowa, stwierdził, że musi podjąć bardziej drastyczne środki. Złapał Sarę za bluzę i podniósł. Dziewczynie w tej chwili szybciej zabiło serce, a oddech przyspieszył. Jednak twardo upierała się przy swoim. Udawała, że ją to w ogóle nie ruszyło.
Jednak to nie wszystko, co Mrok zamierzał zrobić. Z płaszcza wyciągnął piaskowy sztylet, który wyglądał dość realistycznie. Chwilę po tym czuła zimne ostrze przy policzku, a potem plecach. Mimo że z natury była zimną osobą, to jednak ciarki przeszły po jej ciele.
Jack, widząc na początku tą sytuację, zdenerwował się, lecz gdy dostrzegł, jak Mrok przykłada Sarze sztylet do pleców, zdenerwowanie zmieniło się we wściekłość. A towarzyszyło temu przerażenie oraz to, że zaczął się naprawdę bać o Sarę.
Gdy zrobił krok w przód, Pitch spojrzał na niego.
– Nie radzę... inaczej... – W tym momencie złapał Sarę za podbródek i mocno ścisnął.
Dziewczyna aż zajęczała z bólu.
– ...Chyba nie chcesz, by coś jej się stało, prawda? – Chłopak po tych słowach stanął.
W tej chwili nie miał zielonego pojęcia, co robić. Nie mógł zaatakować, ponieważ Sarze stałaby się krzywda. Nie mógł także odpuścić, ponieważ nie wiadomo, co by się wtedy z nią stało.
– I co ci to da, że ją zabijesz? Kto na tym zyska? – spytał nagle, zachowując zimną krew, lecz w głębi duszy strasznie się bał tego, co może się za chwilę stać.
Pitch natomiast, słysząc te słowa, spojrzał na niego chwilowo zaskoczony, jednak po chwili na jego twarzy zaczął malować się uśmiech.
– Co mi to da? – Po tych słowach mężczyzna przywarł twarz Sary do swojej. – ...wreszcie się zemszczę – wyszeptał przez zaciśnięte zęby.
Jednak Jack wszystko dokładnie słyszał. W podziemiach panowała cisza, więc najmniejszy dźwięk dało się tutaj usłyszeć.
Gdy Sarah usłyszała słowo zemsta, spuściła wzrok. Mogła się domyślić. Przecież Mrok zapowiadał swoją zemstę w pałacu Zębuszki.
– Nie pozwolę ci na to – warknął Jack, kierując laskę w jego stronę.
Był gotów zaatakować. Jednak nie mógł tego zrobić, chociaż tak bardzo tego w tej chwili pragnął.
– Czyżby? A co niby zrobisz? Zaatakujesz mnie? Dobrze wiesz, jak to się skończy. – Sarah, słysząc tę jakże krótką wymianę zdań, miała już dość.
– Jack, przestać. On i tak mnie zabije – odezwała się nagle, przerywając tę całą sprzeczkę.
Mrok, jak i Jack, spojrzeli na nią. Chłopakowi po tych słowach szybciej zabiło serce.
– Skoro tak... – Na te słowa dziewczyna już wiedziała, co się zaraz stanie.
Zaczęła lekko drżeć. Próbowała się opanować, lecz to nic nie dało, tylko jeszcze pogorszyło sprawę. Jack przerażony spojrzał na nią, widać było, że już cierpiała.
– Jakieś ostatnie słowa?
Wintry, słysząc te słowa, przeraziła się już nie na żarty. Teraz już było wiadome, że za chwilę przestanie istnieć. Dlatego musiała zrobić coś, czego nie odważyłaby się powiedzieć w normalnej sytuacji. Postanowiła więc uspokoić emocje.
– Wygląda na to, że to już koniec. Nie wiem, jak to powiedzieć, ale... kochałam cię. Od zawsze, gdy byłeś u mego boku, odkąd cię znałam... – Po policzku dziewczyny popłynęła jedna łza.
Jack przyglądał się Sarze przymrużonymi oczyma. Nie mógł uwierzyć w to, co się dzieje. Jeszcze to wyznanie. W tej chwili czuł tylko strach. Bał się o nią, jednak w głębi serca czuł iskierkę szczęścia. Teraz miał pewność, że sytuacja z bieguna nie była przypadkowa. To musiało coś znaczyć.
Jednak zastanawiały go pozostałe słowa. Od zawsze, gdy byłeś u mego boku, odkąd cię znałam... Zastanawiał się, co to może oznaczać. Jednak jego myśli nie były zbytnio na tym skoncentrowane.
– Jack, wybacz mi... – W tej chwili głos dziewczyny zaczął lekko drżeć.
Można było usłyszeć rozpacz.
– ...wybacz mi te wszystkie tajemnice, jakie przed tobą skrywałam i dalej skrywam... że musisz dalej żyć w tej ciągłej niewiedzy na temat twojej przeszłości. Ale zrozum... nie mogłam i nie mogę inaczej. Nie mogę cię stracić... ale i tak zaraz to się stanie.
Jack, wsłuchując się w każde słowo dziewczyny, czuł, jak w jego oczach gromadzą się łzy. Dobrze wiedział, że Sarah nie może wyjawić tajemnicy, jaką do tej pory ukrywała. Jednak nie wiedział, że to dla niej ma aż takie znaczenie.
– Sarah... to chyba nie jest czas i miej... – nie dokończył, ponieważ dostrzegł jej wzrok, który wyraźnie mówił, że nie ma co już dłużej zaprzeczać. – ...no tak... Gdybym... gdybym wiedział, to pewnie to wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej...
Chłopak zamierzał jeszcze coś dopowiedzieć, ale Pitch przeszkodził mu w tym:
– Dobra, dość tego paplania... – Po tych słowach czarnowłosy zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał.
Sztyletem powędrował w dół aż do związanych rąk. Sarah spodziewała już się tylko jednego... jednak zamiast ran w rękach, poczuła, jak te zostają uwolnione z piaskowych węzłów. Chwilę po tym dłoń Pitcha jednym gwałtownym ruchem pchnęła ją w kierunku Jacka.
Ten, widząc, jak dziewczyna zaczyna upadać, szybko ją złapał. Zachowanie Pitcha zaskoczyło Sarę, jak i Jacka. Oboje spodziewali się, że zaraz sztylet, który niespełna kilka sekund temu był przytknięty do pleców dziewczyny, wbije się w nie. A on jedynie pozwolił jej odejść.
Jednak w tej chwili stało się coś, czego na początku każdy mógł się spodziewać. W jednej sekundzie Sarah poczuła coś ostrego, co wbijało się jej w ciało. Zimno ogarnęło całe ciało. Normalnie tego nie czuła, lecz w tej chwili owszem. Tęczówki zaczęły tracić kolor. A jej równowaga była w ciężkim stanie. Mimo że była trzymana przez Jacka, jej kolana ugięły się, co spowodowało, że uklękła. Na jej twarzy malował się niecodzienny wyraz. Jedynym źródłem, którą ją jeszcze trzymało nie leżącą, był Jack. Który w tej chwili kręcił z niedowierzaniem głową i mówił coś.
Sarah nie mogła stwierdzić, co właściwie mówił. Dźwięki, jakie w tej chwili słyszała, można było porównać do tych, jakie można usłyszeć, jak ktoś stoi za ścianą. Były takie niewyraźne. Jednakże domyślała się, co Jack w tej chwili mówił. Jeszcze odrobinę świadoma tego, co się działo wokół niej, poczuła, jak zostaje położona na ziemi. Była ona równie zimna, co ostrze, które przed chwilą czuła w plecach. W pewnej chwili ogarnął ją dziwny spokój. Oczy miała zamknięte, a serce przestało bić.
Jack, widząc, jak dziewczyna staje się zimniejsza niż zwykle, zdał sobie sprawę, że właśnie odchodzi. Nie mógł uwierzyć, że to się działo naprawdę. Osoba, w której się zakochał i która wyznała mu miłość, odchodzi. Chciało mu się płakać, lecz dzielnie ukrywał łzy.
– Nie... nie ty... – błagał drżącym głosem.
Ona natomiast, widząc jego twarz, już spokojna i z opanowanymi emocjami, dotknęła dłonią jego policzka. Ten nie odrywając od niej wzroku, przybliżył swoją twarz do jej.
– Kocham cię. –  W momencie, gdy wypowiadała te słowa, ręka, która w tej chwili dotykała policzka chłopaka, opadła.
Znaczyło to tylko jedno.
– Sarah!!!! – jego rozpaczliwy wrzask rozbrzmiał w całym podziemiu.
 Minęło kilka chwil, nim chłopak opanował się i znów spojrzał na zmarłą, którą w tej chwili tulił do siebie. Miał cichą nadzieję, że to tylko sen i zaraz się obudzi. Jednak coś takiego się nie wydarzyło. Zdawszy sobie z tego sprawę, bardziej przytulił dziewczynę do siebie.
– Ja też cię kocham – wyszeptał.
Chwilę po tym dostrzegł, jak w ręku dziewczyny leżał jej naszyjnik. Kryształ, który normalnie świecił, w tej chwili był pozbawiony barw. Jego głębia była czarna jak sztylet, który zabił jego właścicielkę.

16 komentarzy:

  1. Czy ktoś oprócz mnie prawie się na tym popłakał?Anne to było takie wzruszające.Naprawdę żal mi tego co się stało.Widać właśnie jaki Pitch jest okrutny.MOże nie do końca cała prawda wyszła na jaw,ale pewnie dla Jacka to i tak dużo.Powodzenia w dalszym pisaniu Droga Anne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *powoli unosi rękę* Ja... Chlip... Chlip...

      Usuń
  2. [Spam] Udaj jedno z bóstw i miej wpływ na innych. Czyż nigdy tego nie chciałeś? Na pewno, choć raz, o tym pomyślałeś. Sprawdź swój talent pisarski zdając się na opinię innych, chyba że myślisz, iż nie podołasz, bo nie potrafisz przyjąć przegranej. Jednakowoż, jeśli chcesz wygrać i poczuć się wyróżnionym to zapraszam.
    Kidzuita zaprasza na swój pierwszy, zagmatwany konkurs, który o dziwo jest banalnie prosty.
    Więcej na: http://kidzuita.blogspot.com/p/konkursy.html
    Zapraszam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest... smutne :'( Ale tak sobie myślę, że jej śmierć podobna jest do śmierci Piaska..
    Ups... Zacne, oh tak zacne... ale smutne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny bloga, szacun za pomysły na tak długie rozdziały <3

    z koleżanką dopiero co założyłyśmy bloga-opowiadanie i zbieramy czytelników, zapraszam - agnes-and-erica.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wierzę w to,że Sarach powróci wraz z Piaskiem ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarah anonimku Sarah. ;D

      Usuń
    2. Wiem wiem,to literówka,gomen ;c

      Usuń
    3. Nie przejmuj się. Każdy jej popełnia.

      Usuń
  7. Witaj Anno,
    Jeśli interesuje Cię pisanie "na poważnie", być może pragniesz wydać swoją pierwszą książkę zapraszam do Klubu Młodych Pisarzy albo Klubu Kreatywnego Pisania. Więcej informacji tutaj: http://www.literaryartinstitute.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Awards :) Szczegóły na moim blogu (Rainbow) ;3
    Pozdrawiam, Czułkkowaa <33

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Awards!
    a...więcej info znajdziesz tutaj http://jaackfroost.blogspot.com/2013/06/liebster-blog-awards.html
    Miłego dzionka xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże to było piękne aż się popłakałam.
    Jesteś naprawdę dobra oby tak dalej.
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Poryczałam się

    OdpowiedzUsuń