piątek, 8 marca 2013

Zęby


Dzisiejszy rozdział dedykuję wszystkim czytelniczkom opowiadania. Niech wasze marzenia spełniają się. Niech ten dzień długo utkwi wam w pamięci. By radość z tego dnia długo była powodem uśmiechów na waszych twarzach.

Wszystkiego najlepszego
 Życzy Anne


Kochani moi. Z góry przepraszam was za trochę nudny rozdział. Mam nadzieje że wam się spodoba, a teraz zapraszam do czytania lektury.

Data kolejnego rozdziału 22 - 24 marca.


Kilkanaście minut po wydarzeniach z rozdziału "Dlaczego to robisz?".

   
    
    Sarah siedziała na brzegu jeziora, spoglądając na swoje odpicie w tafli jeziora. Nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła w swoich wspomnieniach. Nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzyło naprawdę. Gdy przyjrzała się bardziej swojemu odbiciu, zobaczyła dziewczynę z swoich wspomnień. Po chwili spojrzała przed siebie, a potem na Jacka, następnie spuściła wzrok. Zaraz po tym, gdy wróciła i dowiedziała się wszystkiego, o swojej przyszłości, wszyscy mieli pytania. Kim była? Co robiła? Gdy usłyszała pytanie...Czy czegoś się dowiedziałaś? zamarła. Jack przyglądał jej się ze zmartwieniem, nie wiedząc o co chodzi.  Gdy przypomniała sobie te pytania i sposób w jaki zareagowała, chciało jej się płakać.

    Nagle za uwarzyła, wokół niej stoją wszyscy strażnicy, a tarze Jack. Ona z przerażeniem spojrzała na niego, lecz po chwili spuściła wzrok. To czego się dowiedziała, przekraczało ludzie pojęcie. Nagle usłyszała czyiś, znajomy głos.

    - Czy czegoś się dowiedziałaś? - spytała Zębuszka, patrząc na nią zmartwiona. Zaraz po tym, posypały się kolejne pytania.

    - Kim byłaś? - spytał Mikołaj.

    - Co takiego robiłaś? - zapytał po chwili Zając. Sarah natomiast cała w szoku wstała, odwróciła się i w milczeniu podeszła do jeziora. To co zobaczyła w wspomnieniach, było odpowiedzią na wszystkie pytania, jakie zadawała sobie przez 300 lat. Wszyscy strażnicy zajęli się sobą, a ona spojrzała na Jacka. Patrząc na niego westchnęła.

    - Jack...-szeptała. Po przemyśleniu tego wszystkiego co zobaczyła i co odkryła, postanowiła że nikt nie dowie się kim była, zanim stała się Sarah'ą Winty i jak się to stało, że się nią stała.
    

    
    
    Sarah spojrzała na Jacka, który rozmawiał właśnie z Zębuszką.
    
    - Żal mi tych wróżek. - rzekł smutno chłopak. Chciał pocieszyć jakoś strażniczkę.
    
    - Gdybyś je widział...walczyły aż do końca. - na te słowa, Mleczuszka podleciała do Jacka.
    
    - Po co Mrokowi zęby? - spytał. Nie dawało mu tu spokoju. Zębuszka przyglądała się pustej skrytce na zęby.
    
    - Nie chodziło mu o zęby a...zamkniętych w nich wspomnienia. - odpowiedziała spoglądając na Sarah'ę, która w tej chwili przyglądała się swojemu naszyjnikowi. Jack też na nią spojrzał i uśmiechnął się, po chwili wrócił wzrokiem do strażniczki.
    
    - Co to znaczy? - spytał z zastanawiającą miną, przymrużając oczy.
    
    - To dlatego zbieramy zęby, Jack. Zawierają najważniejsze wspominanie z dzieciństwa. - rzekła Zębuszka, unosząc się w powietrze i podlatując do kamiennej ściany, na której były namalowane dzieci, dające Wróżce zęby. Jack ruszył za nią, idąc po wodzie a jednocześnie ją zamrażając. - Chronię je ze swoimi wróżkami, a gdy ktoś zapomni co jest naprawdę ważne...przypominamy mu. - kontynuowała. - Mieliśmy wspomnienia wszystkich ludzi. - dodała, kładąc rękę na ramieniu chłopaka. Po chwili na niego spojrzała. - Twoje też. - Jack przerwał rozmyślanie i spojrzał zaskoczony na Wróżkę.
    
    - Moje wspomnienia? - spytał spoglądając na nią.
    
    - Z dzieciństwa, zanim stałeś się Jackiem Frostem. - odpowiedziała. Chłopak spojrzał zszokowany.
    
    - Ale...ja nikim nie byłem, zanim się nim stałem. - rzekł z niedowierzaniem. Sarah spojrzała na niego, po chwili podeszła do nich bliżej.
    
    - Oczywiście że tak...wszyscy byliśmy, zanim nas wybrano. - zapewniała go strażniczka.
    
    - Ma racje. - wtrąciła się nagle Sarah. - Każdy z nas był...ty też. - Dobrze wiedziała co mówi. Sama wiedziała jak może się teraz czuć. Jack patrzył na dziewczynę i na Zębuszkę wciąż z zaskoczeniem.
    
    - Co?...Nie sądziłem że... - zaczął. - Czyli że ja...już...wcześniej...istniałem?...Miałem dom... i rodzinę? - spytał zszokowany. Skrzydlata spojrzała na Sarah'ę, a potem na niego.
    
    - Ty również nie pamiętasz? - zapytała.
    
    - Te wszystkie lata, odpowiedź była pod ręką. To dlatego pytaliście się Sary, czy czegoś się dowiedziała...Jeśli odzyskam wspomnienia, dowiem się co tu robię... - stwierdził unosząc się w górę, okrążając Wróżkę i Sarę. -...musisz mi je pokazać.- dodał po chwili.
    
    - Ja...nie mogę Jack, Mrok je wziął. - rzekła zrezygnowana Zębuszka, spoglądając na chłopaka. On natomiast nagle zatrzymał się i spojrzał na nią.
    
    - No to je odzyskamy. - powiedział pół tonem. Nagle poczuła jak parę piór, odpada od jej ciała.
    
    - O nie...- wszyscy spojrzeli na nią z niepokojem.-...dzieci...- po tych słowach, ściana na której był rysunek, zaczęła blaknąć, malowidło znikało. -...za późno. - dodała po chwili z smutkiem.
    
    - Nie! Nie ma żadnego za późno! - wrzasnął nagle Mikołaj, chodząc w tą i z powrotem. Jack zaczął mu się przyglądać, tak samo jak reszta.-  Czekaj, cze-cze-cze-cze-czekaj...- nagle wpadł na pomysł. Momentalnie skierował jedno z swoich szpadli, prosto na królika. Była ona zaledwie centymetr od jego twarzy. - No przecież...- Jack i Sarah spojrzeli na siebie, a po chwili uśmiechnęli się, kręcąc głowami. Jack'owi tylko jedno przeszło przez myśl. On jest szalony. -  My...pozbieramy te zęby! - zwołał, mierząc w królika i Piaska na zmianę. Zębuszka spojrzała zaskoczona.
    
    - Co?! - tylko tyle zdołała z siebie wykrztusić.
    
    - Mikołaj ma racje. My pozbieramy zęby, dzieci znów uwierzą w ciebie. - wtrąciła się nagle Sarah, wskazując na strażniczkę.
    
    - Mówimy o siedmiu kontynentach, milionach dzieci. - przypomniała Zębuszka. Mężczyzna zaśmiał się.
    
    - Błagam cię. Wiesz ile ja prezentów rozdaje w jedną noc. - rzekł ironicznie.
    
    - A ile jaj, chowam w jeden dzień. - dodał królik. Ta spojrzała na nich uśmiechając się.
    
    - A ty... - zaczął Mikołaj. Odwracając się tak jak cała reszta w jego stronę. - Jak nam pomożesz...odzyskasz swoje wspomnienia. - Jack spojrzał na niego, a potem na resztę. Każdy posyłał mu reakcję, co na ten temat myśli. Jego wzrok zatrzymał się na Sarah'rze. Ona wiedziała już, o co chciałbym zapytań. W zamian posłała mu uśmiech, mówiący Tchórzysz?  Po tym uśmiechnął się do niej i spojrzał na Northa.
    
    - Wchodzę w to. - rzekł uśmiechając się. Wiedział że to początek, całkiem niezłej przygody.
    
    
     ~*~
    
    
    I tak właśnie strażnicy łącznie z Jack'iem i Sarah'ą, ruszyli na poszukiwania zębów. Byli w każdym mieście, w każdym kraju na ziemi. Wszyscy byli w ruchu. Mikołaj skakał z komina do komina.

    - No szybciej. - zawołał popędzając wszystkich. Zając biegał, zeskakując z jednego dachu na drugi. Jack próbował go dogonić, nawet mu się to udawało.

    - No Zając wyprzedzam cię o pięć sekund. - zawołał Jack, lecąc czasami za królikiem, czasami przed. Obaj byli bardzo szybcy, byli sobie równi.

    - Mogę ci powiedzieć "nie blokuj drogi", ale po co i tak za mną nie nadążysz. - rzekł uszaty nie przerywając biegu. Chłopak lecąc koło niego spojrzał na niego, rozbawionym wzrokiem.

    - Zajączek rzuca wyzwanie? - spytał. Dobrze wiedział że ten "Zajączek" go podirytuje.

    - Uuu, nie drażnij zająca koleś. - odpowiedział trochę poważniejąc. Gdy North usłyszał te słowa spytał, uradowany.

    - Serio?...Ścigacie się?...Nie no to będzie...extra!!! - zwołał, akcentując na ostatnie słowa. Nie przerywał swoich skoków, z kimona na komin. Zębuszka w tej chwili latała w tą i z powrotem, podziwiała piękno zębów, schowanych pod poduszką. Piasek latał spokojnie, zaglądając do okien pokojów, w których spały dzieci. Strażniczka w tym czasie była tak uradowana, że nawet nie za uwarzyła, jak leci wprost na wielki bilbord. Co spowodowało, że uderzyła w niego.

    - Auuu. - zawołała łapiąc się za nos. Jack wyjrzał zza bilbordu i spojrzał na nią niepokojąco.

    - Żyjesz? - spytał lekko zmartwiony. Ona natomiast podleciała do niego i rozglądała się wszędzie, poszukując zębów.

    - Sory...minęło sporo czasu, odkąd sama byłam w terenie. - wyjaśniła. Chłopak spojrzał na nią.

    - A sporo, to ile? - pytał dalej.

    - Z 440 lat, tak na oko. - odpowiedziała. Nagle z kilku metrów, za uwarzyła ząb pod poduszką, po czym natychmiast poleciała po niego. Jack tylko spojrzał na nią zaskoczony a potem wzrok powędrował na Mleczukę, która wzruszyła ramionami. Chwilę po tym koło niego usiadła Sarah i westchnęła.

    - Przyzwyczajaj się. - rzekła.

    Po tych słowach, wrócili do pracy. Cała grupa latała po świcie w poszukiwaniu biały skarbów. Każdy szukał zębów, lecz nie zawsze z skutecznością. A jeśli już ktoś znalazł, to każdy musiał komuś je podkradać. Albo Jack Zającowi ale Piasek Jack'owi. Do akcji nawet wkroczyli myszki, dalekie pomocnice Ząbka. Gdy jeden próbował wyciągnąć ząb spod poduszki, skrzydlata załapała go za ogonek i przyjrzała mu się. Miał na sobie czapeczkę i złoty pas, na którym wisiała złota moneta. Strażniczka niestety nie za długo przyglądał się myszce, ponieważ Mleczuszka nie wiedząca kim jest i zaatakowała ją przyciskając do ściany. Zębuszka musiała wkroczyć do akcji. Załapała wróżkę za skrzydełka i odsunęła od zwierzątka.

    - Ej, nie tak ostro tygrysie. To jeden z nas z sekcji Europejskiej...Ça va? - rzekła a na końcu zapytała. Mysz wściekła zaczęła się rzucać, po chwili chwyciła za czapeczkę i rzuciła ją na ziemię.

    Po kilku godzinach poszukiwań zębów, wszyscy strażnicy stali na dachu jednego z budynków. Zębuszka i Sarah czekały na chłopaków, a gdy ich zobaczyły pojawiły się na ich twarzach szerokie uśmiechy. Widać było, że dużo zebrali zębów. Każdy z nich, miał coś w worku.

    - Jejku, zbieracie zęby i podrzucacie prezenty jak zawodowcy. - zawołała uradowana strażniczka. Gdy chłopcy usłyszeli o prezentach, uśmiechy zeszły im z twarzy. Na to dziewczyny spojrzały na siebie, a potem na nich. - Pamiętaliście o prezentach, tak? - spytała upewniając się. Piasek kiwnął najpierw że tak, ale po chwili zastanowił się i zaprzeczył. Strażnicy spojrzeli na siebie wzrok, który tylko jedno mówił " Ups".
    Już po chwili cała czwórka zaczęła robić drugą rundkę i podrzucała pod poduszki dzieci monety, jajka, laski cukrowe. Mikołaj postanowił dać coś od siebie i u jednego dziecka przystroił choinkę, chociaż zbliżała się Wielkanoc. Wróżka i Sarah też postanowiły pomóc. Przez okno, jedno dziecko dostrzegło, jak strażnicy przemieszczają się koło jego pokoju. Z niedowierzania aż otworzył buzię i wypościł z rąk zabawkę, którą trzymał. I tak strażnicy wraz z Jack'iem i Sarą skończyli swoją pracę i odlecieli, przelatując przez portal. Temu wszystkiemu, w ukryciu przyglądał jeden z koszmarów Pitcha. Po chwili odwrócił się i zeskoczył wprost do dziury w kanale.

    Tymczasem w kryjówce Mroka, sam Mrok przyglądał się własnej kuli ziemskiej, którą posiadał. Wciąż świeciło na niej pełno światełek. To dla niego nie wróżyło, niczego dobrego.

    - Dlaczego one wciąż nie gasną? - spytał podirytowany. Nagle za uwarzył koszmar, który koło niego stał. Zaczął tupać kopytami, dobrze wiedział co to znaczy. - Oni zbierają zęby? - pytał wściekle. Na te słowa, wróżki zębowe zaczęły szumieć swoimi skrzydełkami. Pitch spojrzał na nie wściekły. - Milczeć, albo wypcham wami poduszkę. - zagroził. Koszmar podszedł do niego. On natomiast spojrzał na niego wściekłym wzrokiem, co spowodowało że koń się przestraszył i zmienił w pył.- Dobrze miejsce ostatnią frajdę...- zaczął Black. - ...bo jutro. Wasze żałosne wysiłki pójdą na marne. - po tych słowach, gestem dłoni spowodował że pył wirował koło jego palców, a potem przybrał postać...Piaskowego Ludka. Nagle postać znów zmieniła się w pył, ponieważ mężczyzna zacisnął dłoń w pięść.

13 komentarzy:

  1. super rozdział. bardzo mnie zainteresował:)
    miss-hanuss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. UUUuuu... nieźle sobie radzisz :D
    Czasami napotykam literówki, ale co z tego?
    Podoba mi się postać Sary. Ciekawa jestem co oznaczały te wspomnienia. Mam nadzieję, że kiedyś podasz ich choć fragment...
    Bo kim jest ona? Mam jeszcze jedno pytanko...
    Czy w twojej opowieści będzie kawałek romansu? Proszę, niech będzie... Ja chcę romans!!! Może Sarah + Jack= WNnM??

    Kazałaś zostawić link, więc pozostawiam:
    http://shinedenlyseste.blogspot.com/

    Pozdrawiam i życzę weny!!!
    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy:D

    Bo "W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. " Paulo Coelho

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz, bo dziewczyna przepisuje słowo w słowo dialogi i powtarza sceny, tyle tylko, że dodaje kolejną bohaterkę. Osobiście czuje się oszukana i zawiedziona

      Usuń
  4. Czytelniczkom nie "czytelniczką"! To drugie odnosi się do jednej osoby (np: Ala jest moją wierną czytelniczką)
    Jest trochę błędów, radzę zapoznać się nieco z rodzimą gramatyką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie poszukiwań bety.

      Usuń
  5. Naprawdę przewspaniałe opowiadanie, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, hej!
    Proszę o wybór innej oceniającej (lub wolnej kolejki) na Kompanii Przysięgłych, jako że Liv już z nami nie ocenia.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś była zwykłą dziewczyną, lecz sława wywróciła jej życie o 360 stopni. Coraz trudniej było jej prowadzić normalne życie, będąc rozpoznawaną na każdym kroku. Nie miała chwili wytchnienia, zero spokoju. Jak poradzi sobie w nowej sytuacji, nie rozumiejąc niczego, nie wiedząc komu zaufać? Czy sława to naprawdę to, co najbardziej w życiu ją uszczęśliwia?

    Zapraszam na pierwszy rozdział na: http://szarosc-pomaranczy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam Cię powiadomić, ze zostałaś nominowana do Liebster Award, więcej informacji na blogu http://meet-love-halfway.blogspot.com/.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. "- Ej, nie tak ostro tygrysie. To jeden z nas z sekcji Europejskiej...Sawa?"

    * Nie "Sawa" tylko "Ça va"
    To po francusku, w tym kontekście znaczy tyle co: wszystko ok/w porządku?

    OdpowiedzUsuń