niedziela, 7 kwietnia 2013

Piasek...


Jack widząc jak koszmar odlatuje szybko wskoczył na parapet, ominął Sarę i poleciał za nim. Dziewczyna również po chwili podążyła za nimi.

– Piasek, no chodź. Znajdziemy Morka! – zawołał chłopak. Wspomniana przez niego osoba, słysząc to, niepewnie podeszła do okna, a gdy już to zrobiła spojrzała na śpiących strażników. Po chwili jednak wskoczyła na parapet i poleciała w kierunku Jacka i Sary. W tym samym czasie do pokoju weszła mała dziewczynka, która widząc śpiącego Mikołaja ucieszyła się. Nagle z jego kieszeni wypadła kula.

– Piłka. – Podniosła ją gdy tylko ją zauważyła. Po chwili jej wzrok przykuł leżący na podłodze Zając.
– Zając, hop, hop, hop – zawołała potrząsając kulką, w której po chwili pojawiły się obrazek dwóch pisanek. Idąc przed siebie potknęła się o Abby i upadła  powodując, że upuszczona przez nią  kula zmieniła się w portal do norki Królika. Dziewczynka zaciekawiona weszła w portal, który po chwili się zamknął. Nagle obudził się North podnosząc się momentalnie.

– Co? – spytał sam siebie na pół przytomny.

W tym samym czasie…

Jack, Sarah i Piasek byli w trakcie pościgu za jednym z koszmarów Mroka. Po krótkim czasie Piasek wskoczył na jeden z koszmarów zmieniając go tym w samym w senne marzenie, które po chwili zmieniło się płaszczkę. W czasie gdy Jack i Sarah rozdzielili się z Piaskiem, oni dalej ścigali koszmar. Po chwili pojawił się drugi i poleciał w przeciwną stronę. Widząc to, oboje spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Już po chwili Sarah leciała w kierunku uciekającego koszmaru, który był nieprawdopodobnie szybki, więc ciężko było za nim nadążyć. W tym samym czasie Jack kontynuowała pościg za koszmarem, który wcześniej pojawił koło nich. Musiał się przyłożyć by go dogonić, lecz dzięki przeszkodom w postaci budynków i ślepych uliczek, dorwał go na dachu i zamroził.

– Mam go! – zawołał. Następnie podszedł do zamrożonego koszmaru, który w tej chwili miał postać czarnego piasku. – Piasek, Piasek, widziałeś to? – spytał rozglądając się, lecz nie dostrzegł złotego ludka. Nagle jego oczom ukazała się kolejny koszmar, a zaraz za nim Sarah, która usiłowała go dogonić, jednak zmęczona zatrzymała się. Spojrzała na swoje dłonie i zamknęła oczy. Oczom Jacka ukazała się rosnąca kula błękitnego światła. Gdy miała rozmiar piłki tenisowej, dziewczyna bez wahania rzuciła ją w kierunku koszmaru, który po zetknięciu się kulą zmarzł. Chłopak spojrzał zaskoczony na koszmar, który leżał zaraz koło tego zamrożonego przez niego. Sarah widząc go, podleciała bliżej, przyjrzała mu się uważnie, boigdy wcześniej czegoś takiego nie widziała.

– Ale dziwadła – stwierdził Jack. Ona tylko spojrzała na niego zaskoczona.

– Jack, Sarah. – Na te słowa obydwoje gwałtowanie odwrócili się za siebie. Dobrze wiedzieli do kogo należy ten głos. Gdy ujrzeli Czarnego Pana, przestraszyli się, a zwłaszcza Sarah. Chłopak po chwili zaatakował go lodowym promieniem, lecz on skutecznie i szybko to ominął. Nastolatkowie rozglądali się poszukując sylwetki ich wspólnego wroga.

– Jak na neutralnego gracza, sporo czasu spędzasz z tymi nudziarzami. – Jego głos ułatwił im poszukiwania. Na wyższym stopniu dachu można było go dostrzec. W tej chwili patrzył na Wintry, lecz po chwili jego wzrok spoczywał na Frostcie. – To nie twoja wojna Jack.

– Stała się moją, gdy ukradłeś te zęby – rzekł z gniewem w głosie chłopak, celując w niego drewnianą laską. Dziewczyna spojrzała na niego, a potem na Pitcha, który spojrzał na Jacka zaskoczony.

– Zęby? A czemu zależy ci na ich zębach? – spytał. Nagle koło niego pojawił się Piasek, który stał z założonymi rękami, na jego twarzy malowała się wściekłość. Ten widząc go, wystraszony odskoczył momentalnie. Strażnik wciąż stał z założonymi rękami patrząc na niego. – Ha, ha, ha, ha. Akurat jego szukałem – rzekł pokazując na ludka. Nie minęła nawet sekunda od jego słów, a został zaatakowany przez baty marzeń. Pitch gdy tylko je dostrzegł zaczął ich unikać. W pewnym momencie sam postanowił zaatakować i z czarnego piasku stworzył kose, atakując Piaska. Ten podskoczył wysoko i uniknął ataku, jednocześnie sam atakował swoimi batami. Temu wszystkiemu przyglądali się Sarah i Jack. Postanowili, że pomogą strażnikowi, gdy biegli w jego kierunku od strony dziewczyny zaczął lecieć koszmar.

– Na ziemie! – krzyknęła rzucając się na ziemię, a Jack poszedł w jej ślady. Gdy koszmar przeleciał nad ich głowami obydwoje zauważyli, że jeden z batów Piaska złapał Pitcha za rękę, a po chwili silnym ruchem podrzucił go do góry. Z równie dużą siłą pociągnął go w kierunku podłoża uderzając nim o nią. Po uderzeniu o ścianę wyrzuciło go na ulice. Spadając z dachu uderzył o jedno z aut stojących na poboczu i odbił się od niego, powodując włączenie się alarmu. Sarah i Jack zaskoczeni podeszli do strażnika, który stał na krawędzi dachu i spojrzeli na Pitcha.

– No to już wiem z kim nie zadzierać.– stwierdził rozbawiony chłopak. Po tych słowach cała trójka poleciała w kierunku ziemi. Gdy już wszyscy czuli grunt pod nogami, podeszli do sprawcy tego całego zamierzania.

– Dobra, czekaj, nie oceniaj mnie zbyt pochopnie – zaczął z udawanym przerażeniem cofając. – Nie wiesz jak to jest być słabym i niechcianym. – Piasek podchodził do niego, natomiast pozostali robili to ostrożnie. – Wiem, nie miałem prawa, grzebać w twoich snach. Ale wiesz co? Czas się bać – Ostatnie słowo wypowiedział z wściekłością w głosie. Nagle rozległ się krzyk, dziwny krzyk. Z dziury w kanale wyskoczył piasek, który po chwili przybrał postać koszmaru. Towarzyszyły mu inne, nadciągały ze wszystkich stron. Piasek, Jack i Sarah rozejrzeli się, gdzie tylko spojrzeli tam zbliżali się piaskowe postacie. Cała trójka odwrócona była w różnych kierunkach.

– Coś dla każdego – rzekł Jack. Po tych słowach w kierunku Sary zaczął biec jeden z koszmarów, na którym siedział Pitch. Gdy się zatrzymał, był zaledwie trzy metry od niej. Jej towarzysze odwrócili się w jego kierunku. Piaskowy Ludek zaczął się już szykować do ataku, sięgając po swoje baty. Black natomiast spojrzał na niego groźnie. Przez krótką chwilę panowała głucha cisza.

– Bu. – Tylko te dwie litery można było usłyszeć z jego ust. Zaraz po tym koszmary zaczęły biec w stronę trójki. Piasek zaczął atakować, lecz szybko zdał sobie sprawę, że nie da rady im wszystkim. Nagle nad ich głowami usłyszeli dźwięk dzwoneczków. Gdy cała czwórka spojrzała w górę, dostrzegła wielkie sanie Mikołaja, które w tej chwili zawróciły i zaczęły lecieć wprost na nich. Gdy były mniej więcej kilka metrów od nich, wzbiły się w górę unikając tym samym zderzenia. Sarah spojrzała na nie z zaskoczoną miną. Była zaskoczona z dwóch powodów. Skąd oni się tutaj wzięli i dlaczego North tak dziwnie kieruje tymi saniami. Otóż odpowiedź była prosta. On i reszta strażników po prostu jeszcze sobie drzemali. Jednak gdy sanie zahaczyły o wieżę kościoła, mężczyzna i cała reszta przebudzili się.

– Oddaj moją marchew! – zawołał Królik gwałtownie się podnosząc. W tym samym czasie Piasek oddał ostatni cios w stronę koszmarów. Złapał Jack’a i Sarę za rękę i tworząc pod swoimi nogami złoto piaskowy wir, wystrzelił siebie i resztę w górę uciekając tym samym przed niebezpieczeństwem. Lecieli w górę z niewiarygodną szybkością, kręcąc się wokół własnej osi. W pewnej chwili strażnik puścił dłonie nastolatków i leciał dalej, a za nim kilka koszmarów. Dziewczyna widząc koszmar atakujący Frosta szybko machnęła dłonią co spowodowało, że w stronę koszmaru leciały błyszczące odłamki lodu. Nie minęło dużo czasu, a ów odłamki wbiły się w przeciwnika powodując jego rozsypanie się. Chłopak spojrzał na opadający czarny pył, a po chwili na nią.

– Dzięki.

– Nie ma za co. – Na te słowach uśmiechnął się do niej dziękując jej ponownie. Po chwili obydwoje musieli znów zmierzyć się z kolejnymi koszmarami. Zębuszka widząc jak dwa niezauważone przez nich koszmaru zaczęły lecieć w ich stronę, szybko poleciała za nimi. Po niespełna kilku sekundach dopadła ich i zaatakowała swoimi skrzydłami, które były ostre jak sztylety, powodując że rozbłysk się błysk.

Widząc tą całą sytuację, Pitch postanowił włączyć się do zabawy i ruszył z resztą swojej armii w stronę strażników. W tym samym czasie Królik zaczął skakać po dachach atakując swoimi bumerangami każdego napotkany koszmar. Po serii ataków z wielkiego dachu wskoczył wprost do sań. Do walki włączył się także North, który po wciągnięciu swoich szpadli wchodziły w lecące w jego kierunku potwory jak w masło. Tym czasem Jack znalazł się praktycznie w sytuacji bez wyjścia. Z jednej i z drugiej strony nadciągały koszmary. Widząc to złączył ręce i przyłożył do swojego ciała, jakby zsunął się w dół unikając ataku. Lecz jednak ten manewr nie do końca się sprawdził, ponieważ jeden z koszmarów ruszył za nim, a po chwili uderzył, co spowodowało że laska, którą chłopak trzymał w wyleciała mu z dłoni. Momentalnie stracił panowanie nad lataniem i desperacko próbował ją złapać, lecąc w dół. Po kilku sekundach udało mu się to, lecz i tak na chwile nie był wstanie kontrolować swojego ciała podczas latania. Na szczęście, na ratunek przyleciały sanie, a właściwie skrzydło sań, które były ratunkiem dla niego. Gdy poczuł pod stopami podłoże zauważył, że w saniach stoi Zając. Ten spojrzał na niego, z jego twarzy nie można było odczytać żadnych uczyć.

– Ja to bym kucnął – doradził. Jack spojrzał za siebie i dostrzegł koszmar, który zbliżał się w ich kierunku. Widząc to, natychmiast się schylił. A strażników wykorzystując to zaatakował swoim bumerangiem. Gdy po chwili miał go łapie, uśmiechnął się do chłopaka.

Gdy Jack i reszta, walczyła dalej, Piasek rozwścieczony atakował swoimi batami wszystkie zbliżające się do niego koszmary, które w tej chwili stworzyły wielki wir czarnego pyłu, zakrywający strażnika i jego mniejszą barierę obronną. Ten walczył z całych sił, lecz niestety walka dała mu się we znaki. Tracił siły, w podobnej sytuacji byli również pozostali. Temu wysiłkowi najdłużej żyjącego strażnika, przyglądał się Pitch, który tylko czekał by zaatakować.

– Piasek ma kłopoty! – zawołał Jack patrząc na tą całą sytuację. Pozostali również na to wszystko patrzyli. Sarah, która teraz opierała się o brzeg sań, śledziła wzrokiem bieg wydarzeń z przerażaniem w oczach.

– Hija! – zawołał Mikołaj, machając lejcami po czym grupa reniferów, która ciągnęła sanie ruszyła. W czasie gdy pozostali strażnicy oraz Jack i Sarah ruszyli na ratunek Piaskowi, w rękach Blacka pojawił się piaskowy łuk i strzała. Już po chwili łuk był naprężony, a strzała była skierowana w stronę męczącego się z jego sprzymierzeńcami Piaska. Po niespełna sekundzie ów strzała została wystrzelona. Po kilku sekundowej podróży, wbiła się w plecy atakującego. Gdy poczuł otrze w swoim ciele, otworzył szeroko oczy jak i usta, patrząc w pustą przestrzeń przed nim. Jack widząc to krzyknął zaskoczony jak i przerażony.

– NIEEEE!!! – wrzasnął. Po czym zaczął szybko lecieć w kierunku przyjaciela. Strażnik w tym czasie oddychając głęboko, powoli odwracał się ostatkiem sił w stronę swojego odwiecznego wroga.

– Ha, ha, ha! Nie wygrasz maleńki! – zawołał śmiejąc się złowieszczo. Przerwać to wszystko postanowiła również Zębuszka, która zaczęła lecieć za Jack’iem. Jednak po chwili otoczyły ją koszmary, blokując jej tym samym drogę. North również zareagował i skierował sanie w stronę Piaska, jednak tak jak strażniczka, został w raz z pozostałymi sprzymierzeńcami Piaska uwięzieni.

– Powiedziałbym słodkich snów, ale już ich nie ma – rzekł całkiem spokojnie Pitch, widząc jak włosy, skóra i ubranie powoli zmieniając odcień na czerń. Po chwili strażnik na resztkach sił podbierał się ręką o jeszcze będącą w odpowiednim stanie wirze piaskowym, lecz i on zmieniał swoją barwę. Jack widząc to przyśpieszył swój lot, jednak nie był w stanie już pomóc, ponieważ strażnik w tej chwili zdał sobie sprawę, że to już jego koniec, spróbował się wyprostować, a po chwili zamknął oczy. Dawał tym samym wszystkim znak, że się poddaje, że nie ma już sił na dalszą walkę, że zakończył już swoje wieczne życie. Już po chwili wielka chmura ciemnego piasku pochłonęła oddanego strażnika.

– Piasek – wyszeptał North, patrząc wraz z Zającem i Ząbkiem przerażony na śmierć przyjaciela. Sarah patrzyła z niedowierzaniem i przerażeniem w oczach. Po jej policzku poleciała pojedyncza łza, na którą nawet nie zwróciła uwagi.

– Nie…Aaaaa!!! – wrzasnął chłopak, przyspieszając swój lot, lecz w drodze przeszkodziło mu stado koszmarów, które leciały by zaatakować. Temu wszystkiemu przyglądali się pozostali strażnicy. Jack widząc noc to zatrzymał się, choć niewiele mu to dało. Tak samo jak w przypadku nieżyjącego już Piaska, zaczęła go pochłaniać.

– JACK!!! – krzyknęła rozpaczliwym głosem Sarah, wskakując na obrębek sań. Już miała z nich wyskoczyć, lecz ktoś w ostatniej chwili złapał ją za rękę. Ta roztrzęsiona wiedząc kto to i dlaczego nie pozwolił jej lecieć, odwróciła się i spojrzała na Northa.

– Drugi raz go nie stracę – oznajmiła. Kiedy odwróciła się w stronę chłopaka dostrzegła w chmurze ciemnego piasku rozbłyski błękitnego światła. Po krótkim czasie okazało się, że stoi za tym Jack i jego laska. Wielki kłębek piasku rozprzestrzenił się na odległość kilku metrów od niego, a on skierował laskę w kierunku Pitcha, co powodowało, że z niego i z niej wydobyła się niespotykana moc, która była w postaci promienia. Pył, który otaczał Frosta zamarzł, po czym wybuchł i błyskawicznie się rozprysł, tworząc maleńkie odłamki lodu, opadające z łoskotem na ziemię. Black pod wpływem siły wybuchy został odepchnięty i poleciał gdzieś daleko. Z Jack’iem było podobnie. Dziewczyna po zobaczeniu tego zjawiska dobrze wiedziała co jest i co to oznacza. Lecz gdy dostrzegła, że chłopak nie ma władzy nad własnym ciałem i opada na ziemię, myśl która przez chwilę nią rządziła znikła, a ona szybko zeskoczyła z sań i najszybciej jak potrafiła poleciała w kierunku pokiereszowanego. W momencie gdy poczuł jak ktoś przytrzymuje go w pasie i drugą ręką chwyta jego dłoń kładąc na swoim ramieniu poczuł ulgę. Sarah próbując się wnieść, zacisnęła zęby. Po chwilowym trudzie byli już w saniach. Dziewczyna ostrożnie położyła osłabionego chłopaka.

– Jack – szepnęła, odgarniając delikatnie włosy z jego czoła. Badała wzrokiem każdy skrawek jego twarzy, mając nadzieje, że nic mu się nie stało. Ten obolały próbował się podnieść, z trudem mu się to udawało. Z jego ust można było usłyszeć ciche jęki. – Wiesz co to było? – zapytała. On spojrzał na nią niepewnie.

– Nie… nie mam pojęcia. – odparł, patrząc na swoją laskę. North, Zając i Zębuszka spojrzeli na niego, a potem ich wzrok spoczął na niej. Ona widząc ich pytające spojrzenia, popatrzyła na nich, lecz po chwili spuściła wzrok.

W tym samym czasie na polanie niedaleko miasteczka stał Pitch, przyglądając się wlatującym do portalu saniom z strażnikami. Wokół niego powoli zbliżały koszmary.

– Ha, ha, ha. Nareszcie ktoś kto się umie trochę zabawić – rzekł, śmiejąc się szyderczo.

9 komentarzy:

  1. Biedny Pasek :'(.Tyle razy oglądałam ten film ,ale nadal ryczę w tym momencie.Sarah chyba w następnym rozdziale powie co widziała we wspomnieniach(oby)Ale jednym słowem ten rozdział jest boski *-*.Czekam na nexta i wenkii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grubo się mylisz kochana co do Sary.

      Usuń
    2. Ale obiecuje że rozdział będzie równie ciekawy co ten. Słowo harcerza.

      Usuń
  2. Witam serdecznie.
    Uprzejmie informuje że blog został dodany do Stowarzyszenia.
    Zapraszamy do wzięcia udziału w akcji „Moja przygoda z dramione” więcej szczegółów znajdziecie pod tym linkiem:
    http://www.stowarzyszenie-dhl.blogspot.com/2013/03/no-i-na-co-czekac.html
    pozdrawiam gorąco.
    Wasza Rose.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy pojawi się nowy rozdział? :) Nie mogę się doczekać! Uwielbiam Jacka Frosta! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój kochany, biedny Piaskuś <3
    Smutno mi :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń