niedziela, 24 lutego 2013

"Dlaczego to robisz?"


Witajcie moi kochani. Nawet nie wiecie z jaką nie cierpliwością, wyczekiwałam na to, że w końcu opublikuje ten rozdział. Rozdział ten, byłby dostępny o wiele wcześniej, ale moje postanowienie mi nie pozwoliło.

Na blogu, jeszcze ani razu nie pisałam wstępu, ale dziś, jest dzień wyjątkowy. Obchodzę szesnaste urodziny. Nie wiem co jeszcze mam na ten temat napisać, bo nie chcę się tym, przechwalać. Mogę jedynie powiedzieć, że ten dzień będę spędzała w domu, przed komputerem, ponieważ impreza z tej okazji została przeniesiona na marzec (sprawy rodzinne). Trochę jest mi smutno, ale z drugiej strony, będę miała sporo czasu, na pisanie kolejnego rozdziału. Dostałam niezły zastrzyk weny...dlaczego tego nie wykorzystać?

Jeśli ktoś czytał wczoraj, informację związaną z niespodzianką, to pewnie wie, co ukaże się pod tym wstępem. A jeśli ktoś nie przeczytał, to napisze. Ukażą się dwa wiersze, które napisałam w ostatnich dniach. Niektórzy pewnie pomyślą, "Opowiadanie i wiesz...co to ma być...banał.". Wiem że na blogach z opowiadaniami, pojawiają się wiersze...w wstępie opowiadania, czy są one jego częścią. Ja po prostu, niedawno odkryłam w sobie nowe zainteresowania i zamierzam z tego powodu pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Jeśli komuś się spodoba moja poezja, to bardzo dobrze. A jeśli nie, to przecież...spójrzmy prawdzie w oczy...nie ma takiego pisarza, autora piosenek czy opowiadań, który nie spodka się z krytą na jego temat lub na temat jego dzieła. 

Przy okazji, chciałabym poinformować że wiersze, które zamierzam dalej pisać, będą pojawiać najprawdopodobniej co rozdział (po jednym lub po dwa). Jeśli z jakiegoś powodu wiersz się nie pojawi, to oznacza jedno...Że po prostu, nie mam weny. Jeśli stwierdzę, że nie dam rady napisać wiersza, to na pewno was o tym poinformuję. 


Życzę miłej lektury i nie bójcie się pisać komentarzy.

Pozdrawiam Anne  


~*~






Chwilę po wleceniu w portal wszyscy ujrzeli wróżkoland. Nagle zauważyli, że coś leci w ich stronę i było tego dużo.

– Co? – Tylko tyle zdołał wypowiedzieć Mikołaj.

Po tych słowach koło nich, nad nimi i pod nimi zaczęły przelatywać koszmary. Mężczyzna robił wszystko, by je wymijać, ledwie mu się to udawało. Nagle Sarah zauważyła małe pomocniczki Zębuszki, które uciekały przed koszmarami. Jack również dostrzegł jedną, która z przerażeniem w oczach uciekała przed koszmarem, który przypominał konia.

– Oni maja wróżki zębowe! – zawołał, a dziewczyna spojrzała na niego.

Nagle zobaczyła kolejną uciekającą wróżkę. W rączkach trzymała podłużne, złote i święcące pudełko, na którym był obrazek przedstawiający twarz dziecka. Po chwili wróżka z przerażenia je upuściła. Sarah skierowała renifera w stronę opadającej rzeczy. Po kilku sekundach złapała  skrytkę i spojrzała na nie. Zauważyła, że widnieje na nim twarz, bardzo znajoma twarz, a gdy się przyjrzała, zdała sobie sprawę, że to... ona. Nie mogła w to uwierzyć.

Nagle usłyszała za sobą krzyki.

– Sarah! Uważaj! – Popatrzyła w bok i zobaczyła, jak jeden z koszmarów biegnie prosto na nią. 

Szybko poleciała w górę i spojrzała przerażona na odbiegającą postać. Po chwili podleciała do sań, próbując wymijać koszmary, które leciały pod nimi.

W tym samym czasie Jack dostrzegł kolejną uciekającą przed koszmarem wróżkę, który zjadał inne jej koleżanki. Szybko podleciał do niej i złapał ją w ostatniej chwili, potem usiadł na saniach.

– Hej, mleczuszko, wszystko gra? – spytał.

Ona tylko kiwnęła główką na znak, że nic jej nie jest.

Po chwili sanie wleciały do kamiennego tunelu, który prowadził do Zębowego Pałacu. Gdy już byli na miejscu, North nagle zauważył koszmar koło siebie.

– Masz, twoja kolej! – zawołał, podając lejce Jackowi, który spojrzał na niego i z uśmiechem na ustach przejął je.

Mikołaj wyciągnął szpadę i przeciął koszmar na dwie części, z którego wyleciały pudełka na zęby.

– Oni kradną zęby – powiedział Królik, biorąc jedno z pudełek do łapy.

Piaskowy Ludek zauważył pozostałości koszmaru na swojej dłoni. To był piasek, tylko że ciemny. Spojrzał na Królika zaskoczony.

– Jack, uważaj! – krzyknął nagle North.

Mikołaj spojrzał przed siebie i natychmiast skierował renifery w bok. O mały włos nie rozbiliby się o jedną z wież Zębowego Pałacu. Po krótkim locie sanie wylądowały na podłożu.

Sarah zaraz po nich wylądowała przed saniami.

– Wszystko gra? – spytała zmartwiona, patrząc po kolei na każdego z pasażerów.

– Tak – odpowiedział Mikołaj, próbując wstać.

Niedaleko nich Zębowa Wróżka latała wystraszona.

– Ząbek, nic ci nie jest?! – spytał North, krzycząc.

Wszyscy pobiegli w jej stronę; Zębuszka latała wszędzie, patrząc na pustkę, jaka w tej chwili panowała w Zębowym Pałacu.

– Oni zabrali moje wróżki... – szepnęła przerażona. Rozglądała się wszędzie z nadzieją, że zobaczy chociaż jedną ze swoich pomocnic. – ...i zęby. Nic nie zostało... – Na te słowa Sarah spojrzała na pudełko, a potem na Zębuszkę. Ta natomiast zrezygnowana wylądowała na podłożu. – ...nic a nic.

Nagle koło Jacka pojawiła się Mleczuszka, by po chwili znaleźć się przy Zębowej Wróżce.

– Całe szczęście, że chociaż ty się uratowałaś – rzekła z ulgą.

– Muszę przyznać, jestem pod wielkim, wielkim wrażeniem. Wspaniała czwórka... – zaczął pewien głos.

Zębuszka wzniosła się, by się rozejrzeć. Sarah, która stała koło Jacka, zerkała  przerażona, poszukując tego, którego tak się obawiała.

– I to w komplecie... – Na szczycie wieży pojawił się Pitch Black. – ...czuję się zaszczycony.

– Mrok, masz dziesięć sekund, by wypuścić moje wróżki! – wrzasnęła Zębuszka, podlatując do niego, lecz jego już tam nie było.
– Bo co? – zaczął. – Nie włożysz mi grosika pod poduszkę? – zadrwił.

– Dlaczego to robisz? – spytał nagle North.

– Chcę czegoś, co macie – odpowiedział, wskazując strażników. – By we mnie wierzono – syknął.

Jack spojrzał na niego zaskoczony. Sarah przymrużyła oczy ze złości.

– Może już mam dość chowania się pod łóżkiem – dodał.

– A może tam jest twoje miejsce – wtrącił się Zając.

Nagle przed nim pojawił się Pitch.

– Idź pobaw się jajkami – rzekł znudzony i znikł, by po chwili znów się odezwać: – Ojej, czy to Jack Frost? He-he, a od kiedy on jest jednym z was? – spytał.

Jack zdezorientowany i czujny rozglądał się po pałacu.

– Nie jest – odpowiedziała nagle Sarah.

Pitch, który stał za nią i za Jackiem, nawet na nią nie spojrzał.

– Wszędzie rozpoznałbym ten głos... – zaczął. Dziewczyna zastygła, nagle ogarnął ją strach i przerażenie. – ...a do kogo on by mógł należeć, jeśli nie do ciebie... Saro. – Gdy usłyszała swoje imię, przymrużyła oczy, nie miała odwagi na niego w tej chwili spojrzeć. – Jak się cieszę, że
się spotykamy – dodał po chwili.

– Ja też. Będę cię mogła zatłuc własnymi rękoma – syknęła.

– Skąd tyle nienawiści? – spytał Pitch.

Sarah odwróciła się w jego stronę. Na jej twarzy malowała się wściekłość i niedowierzanie, ale w głębi serca czuła strach.

– Oszukałeś mnie. To wszystko, co mówiłeś... to tylko i wyłącznie kłamstwa! – wrzasnęła.

Wszyscy patrzyli na nią zaskoczeni, bo nikt jeszcze nie widział Sary tak wściekłej. Każdy chciał się dowiedzieć, o co chodzi.

– Oszukałem cię? A kto odszedł, gdy był najbardziej potrzebny? – spytał z wyrzutem.

Strażnicy, jak i Jack, patrzyli na to zdezorientowani.

– To ci się nie uda, Pitch, to już przeszłość – powiedziała dziewczyna. Przejrzała gierkę, w którą chciał wkręcić ją teraz Pitch.

– Sarah, wiesz, o czym on mówi? – spytała nagle Zębuszka, patrząc nią pytająco, tak samo jak pozostali.

– O, widzę, że nie podzieliłaś się swoją tajemnicą? – Black dobrze wiedział, że Sarah nie wyjawiłaby sekretu, którą tak dobrze ukrywała przez dwieście dziewięćdziesiąt lat. – Proszę bardzo, masz okazję to zrobić. – Dziewczyna spojrzała na niego jeszcze bardziej wściekła. – Powiedz im, kto ich przez dziesięć lat szpiegował – dodał, podkreślając ostatnie słowo.

Wszyscy strażnicy łącznie z Jackiem spojrzeli na Sarę z niedowierzaniem. Ona natomiast odwróciła się w ich stronę, spoglądając na ich twarze. Po chwili opuściła głowę, chcąc ukryć łzy, które miała w oczach.

– Ja... – mruknęła.

Spojrzała na Mikołaja, który w szoku patrzył na nią. Nagle Zębuszka podleciała do niej i położyła rękę na ramieniu. Dziewczyna nie miała nawet odwagi spojrzeć jej w oczy.

– To nie jest prawdą... nigdy w to nie uwierzę – wyszeptała strażniczka, patrząc na Sarę.

Jednak ta spojrzała na nią i po chwili westchnęła.

– Ta prawda – szepnęła.

Cała nadzieja Zębowej Wróżki, że to kłamstwa, zniknęła, rozprysła się jak bańka mydlana.

– A to wszystko, co mówiłaś, to, że jestem dla ciebie jak siostra? To też były kłamstwa? – spytała.

Sarah patrzyła na nią, a potem na pozostałych strażników.

– A jak myślisz? – wtrącił się nagle Pitch.

Dziewczyna natychmiast spojrzała na niego z wściekłością.

 – Zamknij się – syknęła, by po chwili wzrokiem wrócić do pustej przestrzeni nad ramieniem. – Na początku tak. – Na te trzy słowa nastolatki Zębuszka wściekła odleciała kilka metrów dalej, nie obdarowując jej ani jednym spojrzeniem. – Pitch obiecał mi, że zrobi wszystko, bym wróciła do rodziny. Zapewniał mnie, że ją mam, ale potem lepiej was poznałam. Zdałam sobie sprawę, że nie ma sensu dalej służyć Pitchowi. W końcu dodarło do mnie, że nie wrócę do nich. Nawet gdybym miała rodzinę, nie powrócę do nich. A pewnie nie mam... – powiedziała, podkreślając ostatnie zdanie. – Dotarło do mnie, że los obdarował mnie czymś równie ważnym... nową rodziną, którą jesteście wy. Każdy z was... Szkoda, że musiało minąć tyle lat, bym to zrozumiała – kontynuowała ze łzami w oczach.

Po chwili spojrzała na Jacka, który patrzył na nią, podnosząc kącik ust.

– A poza tym... wasza miłość... – zaczęła, naciskając na dwa ostatnie słowa, odwracając się w stronę Pitcha. – ...gdy podsłuchałam, jak mówisz o tym, co zamierzasz zrobić, tym bardziej byłam przekonana o słuszności mojej decyzji, to dlatego odeszłam.

– Skoro wiedziałaś, co planuje, dlaczego go nie powstrzymałaś? – spytał nagle Królik.

Sarah spojrzała na niego, a po chwili spuściła wzrok.

– Uwierz mi, chciałam, ale nie miałam sił, nie dałabym rady. To wszystko, co się wydarzyło, było dla mnie czymś nowym. Musiałam się z tym uporać. Po za tym... miałam jeszcze inne problemy  – odpowiedziała. – Ale teraz... – spojrzała na czarnowłosegomam okazję naprawić ten błąd.

– Świetne przedstawienie, moja droga, ale i tak się zemszczę prędzej czy później. – Sarah na słowo „zemsta” zamarła. Wiedziała, do czego Pitch był w tamtej chwili zdolny.

– Mrok, ty oślizgły szczurożerco, chodź tu! – krzyknął nagle Zając, biegnąc w jego stronę.
Po chwili Pitch zniknął i pojawił się na wieży. Zębuszka z niewiarygodną szybkością zaczęła lecieć w jego stronę, atakując go. Gdy była zaledwie metr od niego, nagle pojawił się piaskowy koszmar, który przybrał postać konia. Zaskoczona Zębuszka spojrzała z przerażeniem na niego. Mleczuszka schowała się za Jackiem.
Pitch skutecznie uspokoił koszmar.

– Hej, spokojnie, spokój – rzekł.
Chwilę po tym dotknął konia, a na jego ręce pojawił się ciemny pył.

– Coś ci to przypomina, Piaskowy Ludku? Trochę mi zajęło opanowanie tej sztuczki. – Piasek spojrzał na swoją dłoń, natomiast Pitch głaskał konia, który ciężko dyszał. – Jak zmieniać sny... w koszmary. – Zębuszka odleciała w stronę grupy strażników. – Bez nerwów, to tylko bardziej je nakręca. Wyczuwają strach. Jak ja – dodał.

– Jaki strach?! Przed tobą?! Ciebie nikt się nie boi! To nie średniowiecze! – krzyknął nagle Królik.

– Ach, średniowiecze... wszyscy przerażeni... nieszczęśliwi. Jakież to były dla mnie czasy... jakże byłem potężny, a potem pan księżyc wybrał was i zastąpił moją grozę waszą radością. Światłem. Byście podnosili na duchu i dawali nadzieję, a mnie wszyscy spisali na straty... to tylko zły sen, nie ma się czego bać. Nie ma czegoś takiego, jak Czarny Pan. Cóż, teraz to się zmieni – rzekł.

Nagle można było usłyszeć dźwięk, jakby się coś sypało. Wszyscy się rozejrzeli i rzeczywiście, pałac zaczął się powoli rozsypywać. Sypał się złoty pył z wież.

 – O, proszę, już się zaczyna.

– Co takiego? – spytał Jack Zębuszki.

Ona zszokowana patrzyła na Pitcha.

– Dzieci budzą się i widzą, że Wróżka Zębuszka nie przyszła... niby taki drobiazg, ale dla dziecka… – przerwał.

– Co się dzieje? – pytał dalej chłopak.

– One... przestają we mnie wierzyć – odpowiedziała ze strachem w głosie.
Jack przeniósł wzrok z niej na Pitcha.

– Nie powiedzieli ci, Jack? – spytał z uśmiechem na ustach. – Wspaniale jest być strażnikiem, ale jest haczyk. Jeśli zbyt dużo dzieci zwątpi, wszystko, co twoi przyjaciele bronią, radość, marzenia, nadzieja, wszystko, wszystko zniknie. A potem stopniowo... oni też. – Jack spojrzał na niego zaskoczony, a jednocześnie wściekły. – Nie będzie gwiazdki ani Wielkanocy, ani małych wróżek, które przychodzą nocą. Nie będzie niczego... prócz strachu – kontynuował – ciemności i mnie, i teraz to w was nikt nie będzie wierzył... – Nie skończył, bo nagle coś zaczęło lecieć w jego stronę.

Okazało się, że to bumerang Zająca. Skutecznie go wyminął, lecz po chwili leciał prosto na niego. Skoczył szybko na konia i zaczął lecieć w dół, a wszyscy ruszyli za nim. Zając wziął do ręki trzy kolorowe pisanki i rzucił w jego stronę. Gdy go trafiły, wybuchły, pozostawiając za sobą kolorowy dym, bo tak naprawdę były bombami.

Nagle Pitch zniknął. Wszyscy stali na brzegu pięknego jeziorka, rozglądając się.

– Zniknął – stwierdził Mikołaj, a w tym samym momencie Sarah rozejrzała się, poszukując Pitcha, lecz musiała przyznać, że Mikołaj miał rację.

Po chwili przypomniała sobie jego słowa. Ale i tak się zemszczę prędzej czy później. Westchnęła zrezygnowana, bo bała się najgorszego. Black był do wszystkiego zdolny.

Nagle poczuła na swoim ramieniu zimną dłoń. Nie musiała się odwracać, dobrze wiedziała, kto za nią stoi.

– Sarah... wszystko gra? – spytał zmartwiony Jack.
Spuściła głowę, było jej tak wstyd.

– Nie... nie, Jack – rzekła cicho drżącym głosem.
Słysząc te słowa, zgromadzeni podeszli do dziewczyny. Ona odwróciła się i spojrzała na wszystkich ze łzami w oczach.

– Przepraszam was – szepnęła. – To przeze mnie to wszystko... – dodała.

Na te słowa North podszedł do niej i złapał ją za podbródek tak, by spojrzała na niego.

– To nie twoja wina, skąd mogłaś wiedzieć, co planuje? – rzekł pocieszająco.

– Ale gdy się dowiedziałam, mogłam coś zrobić, prawda? – North, słysząc to, westchnął.

– Rozumiemy, że nie mogłaś nic zrobić. Nikt cię za to nie obwinia, nie byłaś gotowa – powiedział, pocieszając dziewczynę.

Ona zaskoczona spojrzała na niego, a potem na pozostałych. Nie mogła uwierzyć w to, co słyszała.

– To znaczy, że.... – zaczęła.
 Zębuszka z pocieszającym uśmiechem podleciała do niej i położyła jej rękę na ramieniu.

– ...że nie mamy ci tego za złe – dokończyła za nią.

Sarah uśmiechnęła się przez łzy, a po chwili rzuciła się na nich, przytulając.

– Jeszcze raz was przepraszam.

Jack, Zając, Piasek i Mleczuszka spojrzeli na siebie, uśmiechając się. Po chwili Sarah przypomniała sobie, że ma pudełko z zębami, na którym jest jej podobizna.

– Zębuszko... – zaczęła.

Wróżka spojrzała na nią wyczekująco. Ona natomiast wyciągnęła z kieszeni bluzy złote pudełko.

– Parę zębów ocalało – dodała.

Strażniczka spojrzała zaskoczona na pudełko, a potem na nią. Nie wiedziała, co powiedzieć.

– Są twoje – rzekła po chwili, zamykając dłoń dziewczyny, w której trzymała pudełko. – Jeśli chcesz, możesz teraz poznać prawdę o sobie. Decyzja należy do ciebie – dodała.

Sarah spojrzała na nią trochę zaskoczona. Wszyscy stanęli wokół niej, przyglądając się, co się zaraz stanie. Jack zastanawiał się, o co chodziło Ząbkowi, gdy mówiła o poznaniu prawdy. Sarah natomiast przyglądała się pudełku, po chwili otworzyła je i pojawił się oślepiający błysk.

7 komentarzy:

  1. Jest to zarazem ciekawe i zaskakujące. Zupełnie sie tego nie spodziewałam.Pisz tak dalej ,nie mogę doczekać się nexta. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Sto latek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacnie napisane. :3
    Co prawda, zdarza się wyłapać jakieś drobne błędy, ale i tak da się to przyjemnie czytać.

    No i pragnę zaprosić na mojego bloga. Dopiero zaczynam i chciałabym go troszkę rozkręcić. :)
    http://straznicy-marzen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadrobiłam wreszcie wszystkie twoje rozdziały :). Naprawdę przyjemnie i lekko się czyta, a magie i inne bajery bardzo lubię :D
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na twojego bloga trafiłam przypadkowo i chyba nie muszę wspominać, iż jestem zafascynowana najnowszą produkcją Dreamworksa, byłam na niej w kinie trzy razy i chętnie poszłabym jeszcze raz, gdyby tylko była taka możliwość, gdyż efekty 3D (zwłaszcza przy popisach Piaska czy Koszmarach Pitcha były naprawdę epickie), teraz jednak pozostało mi nic innego jak tylko ściągnąć Strażników Marzeń z neta i oglądać ich po kilka razy dziennie :D Niezwykle inspirujące sceny + wspaniale wykreowana postać Jacka Frosta są dla mnie lekarstwem na wenę, a głównego bohatera uwielbiam - wręcz kocham, więc nawet nie wiesz, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy zauważyłam, że twój blog nie jest kolejnym Fanpage'm, tylko FF, teraz, kiedy Dreamworks powrócił do moich łask wręcz domagam się ich więcej! Tworzą tak realistyczne postacie np. Czkawkę (do którego również mam słabość) i Meridę, ponadto nie ograniczają się do wątków miłosnych, owszem są obecne w ich filmach, ale nie aż tak bardzo, co mnie niezwykle cieszy.
    Wszystkie rozdziały nadrobiłam na dzisiejszym WF-ie (nudziło mi się, a co! Nie ma to jak być rezerwową i korzystać z darmowego WiFi w szkole :D), czytając je, miałam przed oczami poszczególne sceny z filmów, które wychodzą Ci bardzo ładnie, mimo iż występuje w nich kupa błędów oraz liczne literówki, myślałaś może nad betą? Ten blog jest naprawdę dobry i szkoda byłoby gdyby raziły one czytelników, ja jakoś przez nie przebrnęłam, ale wątpię, aby inni byli tak wyrozumiali, gdyż moim skromnym zdaniem, estetyka na blogu także ma duże znaczenie. Dobrze jednak, że wymyśliłaś swoją własną postać, a mianowicie Sarah, która swoim zachowaniem ostatecznie zdobyła moją sympatię, w przeciwieństwie do Jacka nie boi się zostać strażniczką i otwarcie pragnie przeciwstawić się Pitchowi, jednak zastanawiam się nad jej przeszłością, Sarah umarła ponad 300 lat temu, a mimo wszystko wciąż wierzyła, że ma rodzinę, czy to nie wydaje się trochę dziwne? Nawet gdyby miała rodziców i rodzeństwo, to oni już pewnie dawno nie żyją, a tak nawiasem, to od jakiegoś czasu główkuję nad tym, dlaczego Jacka nie wyciągnięto z tego jeziora, kiedy do niego wpadł. W końcu Pippa (tak właśnie miała na imię jego siostra) mogła wrócić do wioski, w którym mieszkali i zwrócić się do kogoś o pomoc, prawda? Z zakładki bohaterowie wynikało, że Sarah znała Jacka przed jego przemianą, więc bardzo ciekawi mnie jak wcześniej wyglądało ich życie, no i te słowa, które zapadły mi głęboko w pamięć " Uświadomił mi także że czegoś mi brakuje, lecz nie wiedziałem co to konkretnie jest. Teraz już wiem że tu chodzi nie o rzecz, a osobę, którą mam nadzieje kiedyś spotkać..."
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za szczerą opinię. A co do bety, to proponujesz kogoś?

      Anne

      Usuń
  6. Niesamowity Blog. Pisz dalej, nie moge sie do czekac nastepnego rozdzialu. Szukam wiecej blogow z opowiadaniami o Jacku, ale niestety nie moge znalezc. Jesli ktos zna jakiegos innego bloga to niech napisze.

    Pozdrawiam Wszystkich!

    OdpowiedzUsuń